czwartek, 7 listopada 2013

"Wieczór" Przygotowania 2

14 zbliża się nieubłaganie. Wracając od mego dziecka <jestem niańkiem> wpadłem na pomysł, który już kiedyś dawien dawno napisałem i bardzo prawdopodobne, że to ten, a nie ten wczorajszy, wykonam.
Obawiam się problemów czasowych - jest całkiem sporo do załatwienia w dość krótkim czasie.

  1. pracować na "Wieczorem" i być jak najlepiej przygotowanym do 14;
  2. znaleźć praktyki w jakiejś instytucji, wydawnictwo WAB nie odpisało na mojego błagalnego mejla;
  3. napisać nowy konspekt do licencjatu;
  4. cały czas czytać książki do licencjatu;
  5. czytać książki, które mnie rozwijają;
  6. dobić do golda w League of Legends.
Jest źle. Dzisiaj wydałem  ponad 100 zł na książki, ale jest na to usprawiedliwienie. Zbierałem się, żeby je kupić już z dobre kilka miesięcy, tak więc kiedy przyszła wypłata, wszystko trzeba było wydać.
  • Ptasiek
  • Paragraf 22
  • Bez mojej zgody
  • Przepiórki w płatkach róży
  • Handlowałem kobietami
Ostatnie kupiłem w zasadzie na doczepkę, miałem troszkę czasu i wstąpiłem do Dedalusa. Ogólnie nie jest to mój typ książek, ale zaintrygował mnie trochę temat, na który poświęciliśmy już całkiem sporo czasu na studiach i bardzo nietypowe do niego podejście. Zeznań kobiet, które uciekły, jest na pęczki, ale autor idzie o krok dalej.

"Antonio Sala, to pseudonim hiszpańskiego dziennikarza śledczego, który przeniknął w struktury międzynarodowej mafii, gdzie przez rok udawał handlarza ludźmi. Od środka poznawał mechanizm popełnianych przestępstw i ich ofiary - kobiety. Ukrywa się, gdyż grożą mu śmiercią ci, których działalność zdemaskował. Wcielał się też w role neonazisty czy terrorysty, a swoje doświadczenie opisał w innych książkach"

Wiem, że aż za bardzo przypomina to Gomorrę (sam nie czytałem, ale znam zarys), ale książka jest wydana przez Literatura Faktu PWN, więc to o czymś świadczy. Konsultacja merytoryczna przez Alicję Głuszek - Fundacja Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu "La Strada". Samo wydanie jest też bardzo ciekawe - matowa okładka i kilka naklejek, w środku znajduje się jeden segment poświęcony na zdjęcia, ma średniej długości skrzydełka, lekko chropowaty, kremowy papier. To jest tego typu wydanie, które aż miło trzyma się w ręce.
O Ptaśku się już tyle nasłuchałem, że aż po prostu musiałem go kupić. Paragraf 22 jest świętą księgą mojego ojca i brata, więc chcę czy nie, muszę to przeczytać. Bez mojej zgody zainteresowało mnie tematem, który na pewno skłoni mnie do refleksji, a Przepiórki w płatkach róży poleciła mi Pani S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz